wtorek, 12 lutego 2013

.com

- a ja na balu chcę być KOMBOJEM - deklaruje Mikołajec.
- kowbojem - naprostowuje Em - to od angielskiego cow, czyli krowa. Pisze się C O W.
- kombojem. pisze się kropka kom.

czwartek, 7 lutego 2013

motek

składam, składam, składam statek pirackozombiasty firmy cobi.
a on się rozkłada, rozkłada, rozkłada...w robótkach ręcznych jestem mistrzem zen, małym chińczykiem przy fabrycznej taśmie, anemiczną miss precyzji, ale tym razem się poddaję.
-grrr...znowu odpadły armaty, czy oni to w ogóle próbowali złożyć w tej fabryce? Bluzg, dno pękło...
-mamo, nie denerwuj się.
-jak tu się nie denerwować...
-musisz zajrzeć do swojego serduszka.
-i?
-i tam znajdziesz różne napisy, przeczytaj je, to się dowiesz.

to mój synek rozlany miękko na poduszkach i obserwujący z dystansu kłębek, w który się zwinęłam.
no i zaczynam rozwijanie.


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Kupujemy śniegowce w tym samym sklepie, w którym kiedyś nieśniegowce. Madzia zdejmuje nie- i zaczyna przymierzanie.
Po.
Okazuje się, że nigdzie nie ma traperów.
To znaczy są, na półce z tysiącem par takich samych, ustawione grzecznie przez czujnego pracownika roku.
Długo szukam właściwych, to znaczy noszących jakiekolwiek ślady noszenia.
Mam!
Podaję Em.
-To nie moje...-zawodzi smętnie.
-Skąd wiesz?
-Bo...moje miały rozmiażdżone ptasie mleczko na podeszwie, a te nie mają...

sobota, 19 stycznia 2013

terapia uzależnień

- Mamo, mam zaproszenie do szkoły na spotkanie z lekomanką! - eM
- Z kim?!
- A przepraszam, tu jest napisane, że z dietetyczką.

Też dobrze.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

czynnik ludzki

Rozmawiamy sobie z eM. eM stawia pierwsze kroki w photoshopie, Mik na razie śmiga w paintcie.
- mamo, a w photoshopie da się z jednego zdjęcia wyciąć komuś nogi, a pod to podłożyć drugie zdjęcie, ale z fotelem i połączyć w całość?
-da się. ten program jest tak pomyślany, że da się wszystko, co sobie wyobrazisz.
tu nastąpił błyskawiczny proces myślowy i:

- no nie wiem. jednak ten program robili ludzie. mogli coś przeoczyć.

środa, 9 stycznia 2013

życzenia

-synku, a co ty byś chciał dostać na urodziny?
-pukawkę, strzelaka na wodę i przytulasa.

da się zrobic:)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

death is not the end

Oglądamy z Mikiem rysunki z przedszkola. Dużo tego. Miki jest samozwańczą fabryką rysunków. Spomiędzy oczyszczalni ścieków, pułapek i scen batalistycznych wyławiam rysunek nagrobka z krzyżem i czterema czewonymi sercami unoszącymi się ponad.
- a opowiedz mi o tym rysunku - proszę.
- to grób dla ciebie, jak będziesz już bardzo, bardzo stara i umrzesz.
- bardzo ładny i ładne serduszka.  jak umrę to będziesz mnie dalej kochał?
- no pewnie!
- ja ciebie też.
- fajnie.

A potem wracamy do pułapek i bazy wojskowej ze strzelakami.

oswajanie

oswojenie?

oswajamy obie strony

sobota, 5 stycznia 2013

00:00

wychodzę wieczorem.
-mamooo, a wrócisz przed północą? - pyta eM.
-no raczej nie, a dlaczego pytasz?
-bo jak wychodzisz, to o północy tata zamienia sie w koguta, strasznie głośno pieje i nas budzi.
-no coś ty! - nalewam mleko do szklanki, żeby zrobić wieczorne kakauko.
-ale to jeszcze nie jest najgorsze - ciągnie eM, wpatrując się w karton mleka - on się potem zamienia w łowiczankę, o właśnie taką, i tańczy!

to może faktycznie wrócę.

A.
północ i w ogóle godzina 12, czy to p.m. , czy a.m., została kiedyś nazwana przez eM "najwyższym czasem".
najwyższy czas jest wtedy, kiedy obie wskazówki zegara sięgają najwyżej.

czwartek, 20 grudnia 2012

what goes up must come down

odbieram jedno. odbieram jednodrugie.
dwie drugie zapakowane w samochodzie.
mikołaj:
-miałem dzisiaj wspaniały dzień.
no i fajnie, to mówię, że fajnie.

nagle:
-magda magda, a ty siebie nienawidzisz?
cisza.
miki postanawia dyplomatycznie spuścić z tonu.
-kto siebie nie lubi, ręka w górę!
eM podnosi.
-ja siebie czasem nie lubię - wypełniam posłusznie ankietę - ale zwykle lubię.


trochę później:
-miałem dzisiaj straszny dzień, najgorszy dzień w życiu.
-tak? mówiłeś, że było wspaniale.
-wspaniałe to było tylko rysowanie, poza tym strasznie, bo wszyscy mi dokuczali.
-a kto ci dokuczał?
-tomek.




wtorek, 18 grudnia 2012

mhm

- przyszłam po ciebie herodzie, dość twego królowania...przyszłam po ciebie haroldzie, dość twego pajacowania...idź już spać haroldzie...-uczę się roli, wypadając z roli.
- najważniejsza informacja jest taka, ze miał na nazwisko karotka - przerywa eM.
-kto, harold? - zdziwiam się
-nie. herod.

acha.
mhm.
czego to ja się. mam dziecko w głowę puknięte.
po kądzieli.
(raczej)

A Miki chce jeść o 22.30...
ja mu na to, nie + argumentacja, a on:
-tylko jedną, honorowa kanapkę, pliiis.

A czy mnie mogłaby rozstrzelać warta honorowa?
albo niehonorowa.
obiecuję nie poczuć różnicy.
dzisiaj.

no a dzisiaj jak eM odwoziłam, dostał mi się komplement za rolę, a raczej charakteryzację doń.
-wymiotłaś.
-czym?
-twarzą. i szyją.


niedziela, 9 grudnia 2012

ohyda

-Ten młotek pokazał mi COŚ OHYDNEGO! - wrzasnął z obrzydzeniem Mikołaj z pokoju.

przybiegam z kuchni.
patrzę.
komputer pokazał mu okno aktualizacji Acrobata.

niedziela, 2 grudnia 2012

wanna wyzwala

podaję eM ręcznik do wanny, do oturbanienia.
róg zanurza sie w wodzie.
-kapilarność! - biję na alarm.
-katerpilarność! - odbija eM.

chichoczę.

-mamo wyglądasz, o przepraszam, s ł u c h ą d a s z  jakbyś płakała!


sobota, 1 grudnia 2012

syn jaśnienieoświecony

Miki bardzo słabo przyswaja literki. Staję na rzęsach, produkuję absurdalne komiksy z bohaterskimi literkami wcielającymi się. było o Topielcu Tomku, trzech siostrach C, które żyły w morskiej toni i którym sie wydawało. Pierwszej, ze jest piranią, drugiej, że jest białą kiełbasą w żurku, beznadziejnie zakochanej w jajku na twardo, trzeciej, która myślała, ze jest przynętą na ryby. Albo o K strzelającym z P do kaczek przy wietrznej pogodzie (z F w roli flagi). I tak dalej i tak dalej i próżny trud (bo o żalu nie ma mowy, dobrze się bawimy przecież)

Miki w poszukiwaniu strony internetowej:
-napisałem już trzy literki M do góry nogami, co dalej?

- .

(C-kiełbasa w końcu znalazła swoje jajko, to daje nadzieję, prawda?)