środa, 6 listopada 2013

tyka nie

córuś moja zapragnęła mieć swój własny pokój. na skutek tego ja utraciłam swoje prywatne, pierwsze od nastu lat terytorium i wyniosłam się z pracą i odpoczynkiem do living roomu. a córuś po dwóch tygodniach osobności przeniosła się ze spaniem na materac do mikiego.

no i takie głosy w ciemności:

- magda, nie tykaj mnie.
- nie tykam przecież.
- owszem, tykasz.
- nie tykam.

a zegar tyka i już prawie 23.00 wytykał.

- mama, dasz mi parówkę i serek cały biały? - pyta wtedy miki.
- nie ma jedzenia o tej porze - odpowiadam.
- szkoda, bo chciałem znowu pomalować szafę.

materac, na którym moje dzieci dryfują nad wyraz powoli w stronę snu wepchnięty jest za szafę, pomalowaną kiedyś przez mikiego za pomocą parówki i serka. serkiem rozprowadzonym parówką.
widać, a raczej słychać, że najwyższy czas na odświeżenie.

najwyższy czas, to według eM godzina dwunasta. albowiem obie wskazówki są wtedy najwyżej.
ale możliwe, że o tym już było.

dobranoc.

wtorek, 5 listopada 2013

człowiek neseser

Miki przyssał się do okolicznościowego lizaka w kształcie ducha:
- hm, wyczuwam cytrynę, a oczka są chyba wiśniowe...
- no no mikołaj, ale z ciebie koneser. albo neseser... jedno z dwojga - nie wiem niestety, które - mówi eM z uznaniem w głosie.

poniedziałek, 28 października 2013

my farciarze

- o, popatrzcie jaki supernędzny jednookny złom!  - zakrzyknął Miki, kiedy przejeżdżaliśmy naszym dziesięcioletnim gruchotem z urwanym tłumikiem obok błyszczącego Smarta.

jednak my to mamy dobrze:)

sobota, 21 września 2013

krav maga

Mikołaj po powrocie z przedszkola:
- Mamo, Franek dzisiaj uderzył mnie w brzuch.
-Tak?
- Ale zrobił to nieprawidłowo, więc nauczyłem go, jak to robić prawidłowo.

czwartek, 6 czerwca 2013

jakie to zwierzę?

jedziemy długo samochodem, gramy najpierw bardzo długo w skojarzenia, a potem w jakietozwierzę.

ja wymyśliłam zwierzę. Em i Miki pytają.

Miki:
- czy to ma otwór gębowy?
- a ma otwór tylny?
- a czy to jest wodoszczelne?
- a wodoodporne?

To był hipopotam. Miał otwory.

Potem wymyśla Miki.

- czy to jest małe? - pyta Em.
- nie sądzę - odpowiada Mik.
- czy to jest duże? - pytam ja.
- nie sądzę - odpowiada Mik.
- czy to jest średnie? - pyta Em.
- nie sądzę - Mik.
- czy to ma otwór gębowy?- pytam.
- nie sądzę.
- a tylny?
- nie.
- a oczy?
- owszem.

A to była kobra.


sobota, 25 maja 2013

disarm

późno już.
już chcę do projektu.
mam jutro spotkanie.
mam swoje smutki.

tymczasem miki wypada co chwila z pokoju ubawiony i nakręcony, podryguje.
raz za razem odstawiam do łóżka.
już nie taka cierpliwa.
daj potańczyć
pośpiewaj
chcę bajkę
poprzytulaj

przytulam

- mamo, co jesz?
- jabłko.
-a, myślałem że purchawkę.

-mamo, a wiesz, że niektóre niemieckie czołgi są tekturowe? faliste. są po prostu z tektury falistej.

nie wiedziałam.
:)




wtorek, 14 maja 2013

mama, pokeczupisz mi tosta?
mama, zakisieliłem koszulkę.
mama, zrestarcisz mi grę?

a w co grasz?

a, w takie zaokrąglone kulki.






poniedziałek, 13 maja 2013

na wylot

relacja Mika z całodniowej wycieczki:
- wiesz mamo, w firance w autokarze była dziurka.
- i co? dłubałeś w niej paluszkiem?
- acha, poślinionym!

poniedziałek, 6 maja 2013

o my darling

eM ostatnio ma zwyczaj wzdychać słowami: o boże, no!
miki podłapuje i też wzdycha:
- o boże no, o bożeno, o bożeno!
co szybko przechodzi w śpiew na melodię o my darling clementine.
- o bożeno, o bożeno, o bożeeeno...
i moment otrzeźwienia:
- a co to bożena?

piątek, 3 maja 2013

ranny naleśnik

eM je śniadanko przed pójściem/zawozem do szkoły:
- dziwnie smakuje...cukier jest normalny, ale naleśnik - paranormalny.

a potem:

- co to był za kotlet, co mi dałaś do szkoły?
-świnia.
- nie żartuj!
- serio.
- nie dawaj mi nigdy więcej
świni,
dzika,
bawoła
ani barana.

okej.

czwartek, 2 maja 2013

k k k cd.

- miki, nie możesz grać w gry, w których jest przemoc.
- to nie jest przemoc, mamo.
- nie?
- nie. przemoc jest wtedy, kiedy sie torturuje. a ja od razu zabijam.

wtorek, 12 lutego 2013

.com

- a ja na balu chcę być KOMBOJEM - deklaruje Mikołajec.
- kowbojem - naprostowuje Em - to od angielskiego cow, czyli krowa. Pisze się C O W.
- kombojem. pisze się kropka kom.

czwartek, 7 lutego 2013

motek

składam, składam, składam statek pirackozombiasty firmy cobi.
a on się rozkłada, rozkłada, rozkłada...w robótkach ręcznych jestem mistrzem zen, małym chińczykiem przy fabrycznej taśmie, anemiczną miss precyzji, ale tym razem się poddaję.
-grrr...znowu odpadły armaty, czy oni to w ogóle próbowali złożyć w tej fabryce? Bluzg, dno pękło...
-mamo, nie denerwuj się.
-jak tu się nie denerwować...
-musisz zajrzeć do swojego serduszka.
-i?
-i tam znajdziesz różne napisy, przeczytaj je, to się dowiesz.

to mój synek rozlany miękko na poduszkach i obserwujący z dystansu kłębek, w który się zwinęłam.
no i zaczynam rozwijanie.