córuś moja zapragnęła mieć swój własny pokój. na skutek tego ja utraciłam swoje prywatne, pierwsze od nastu lat terytorium i wyniosłam się z pracą i odpoczynkiem do living roomu. a córuś po dwóch tygodniach osobności przeniosła się ze spaniem na materac do mikiego.
no i takie głosy w ciemności:
- magda, nie tykaj mnie.
- nie tykam przecież.
- owszem, tykasz.
- nie tykam.
a zegar tyka i już prawie 23.00 wytykał.
- mama, dasz mi parówkę i serek cały biały? - pyta wtedy miki.
- nie ma jedzenia o tej porze - odpowiadam.
- szkoda, bo chciałem znowu pomalować szafę.
materac, na którym moje dzieci dryfują nad wyraz powoli w stronę snu wepchnięty jest za szafę, pomalowaną kiedyś przez mikiego za pomocą parówki i serka. serkiem rozprowadzonym parówką.
widać, a raczej słychać, że najwyższy czas na odświeżenie.
najwyższy czas, to według eM godzina dwunasta. albowiem obie wskazówki są wtedy najwyżej.
ale możliwe, że o tym już było.
dobranoc.
środa, 6 listopada 2013
wtorek, 5 listopada 2013
człowiek neseser
Miki przyssał się do okolicznościowego lizaka w kształcie ducha:
- hm, wyczuwam cytrynę, a oczka są chyba wiśniowe...
- no no mikołaj, ale z ciebie koneser. albo neseser... jedno z dwojga - nie wiem niestety, które - mówi eM z uznaniem w głosie.
- hm, wyczuwam cytrynę, a oczka są chyba wiśniowe...
- no no mikołaj, ale z ciebie koneser. albo neseser... jedno z dwojga - nie wiem niestety, które - mówi eM z uznaniem w głosie.
poniedziałek, 28 października 2013
my farciarze
- o, popatrzcie jaki supernędzny jednookny złom! - zakrzyknął Miki, kiedy przejeżdżaliśmy naszym dziesięcioletnim gruchotem z urwanym tłumikiem obok błyszczącego Smarta.
jednak my to mamy dobrze:)
sobota, 21 września 2013
krav maga
Mikołaj po powrocie z przedszkola:
- Mamo, Franek dzisiaj uderzył mnie w brzuch.
-Tak?
- Ale zrobił to nieprawidłowo, więc nauczyłem go, jak to robić prawidłowo.
- Mamo, Franek dzisiaj uderzył mnie w brzuch.
-Tak?
- Ale zrobił to nieprawidłowo, więc nauczyłem go, jak to robić prawidłowo.
czwartek, 6 czerwca 2013
jakie to zwierzę?
jedziemy długo samochodem, gramy najpierw bardzo długo w skojarzenia, a potem w jakietozwierzę.
ja wymyśliłam zwierzę. Em i Miki pytają.
Miki:
- czy to ma otwór gębowy?
- a ma otwór tylny?
- a czy to jest wodoszczelne?
- a wodoodporne?
To był hipopotam. Miał otwory.
Potem wymyśla Miki.
- czy to jest małe? - pyta Em.
- nie sądzę - odpowiada Mik.
- czy to jest duże? - pytam ja.
- nie sądzę - odpowiada Mik.
- czy to jest średnie? - pyta Em.
- nie sądzę - Mik.
- czy to ma otwór gębowy?- pytam.
- nie sądzę.
- a tylny?
- nie.
- a oczy?
- owszem.
A to była kobra.
sobota, 25 maja 2013
disarm
późno już.
już chcę do projektu.
mam jutro spotkanie.
mam swoje smutki.
tymczasem miki wypada co chwila z pokoju ubawiony i nakręcony, podryguje.
raz za razem odstawiam do łóżka.
już nie taka cierpliwa.
daj potańczyć
pośpiewaj
chcę bajkę
poprzytulaj
przytulam
- mamo, co jesz?
- jabłko.
-a, myślałem że purchawkę.
-mamo, a wiesz, że niektóre niemieckie czołgi są tekturowe? faliste. są po prostu z tektury falistej.
nie wiedziałam.
:)
już chcę do projektu.
mam jutro spotkanie.
mam swoje smutki.
tymczasem miki wypada co chwila z pokoju ubawiony i nakręcony, podryguje.
raz za razem odstawiam do łóżka.
już nie taka cierpliwa.
daj potańczyć
pośpiewaj
chcę bajkę
poprzytulaj
przytulam
- mamo, co jesz?
- jabłko.
-a, myślałem że purchawkę.
-mamo, a wiesz, że niektóre niemieckie czołgi są tekturowe? faliste. są po prostu z tektury falistej.
nie wiedziałam.
:)
wtorek, 14 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
na wylot
relacja Mika z całodniowej wycieczki:
- wiesz mamo, w firance w autokarze była dziurka.
- i co? dłubałeś w niej paluszkiem?
- acha, poślinionym!
- wiesz mamo, w firance w autokarze była dziurka.
- i co? dłubałeś w niej paluszkiem?
- acha, poślinionym!
poniedziałek, 6 maja 2013
o my darling
eM ostatnio ma zwyczaj wzdychać słowami: o boże, no!
miki podłapuje i też wzdycha:
- o boże no, o bożeno, o bożeno!
co szybko przechodzi w śpiew na melodię o my darling clementine.
- o bożeno, o bożeno, o bożeeeno...
i moment otrzeźwienia:
- a co to bożena?
miki podłapuje i też wzdycha:
- o boże no, o bożeno, o bożeno!
co szybko przechodzi w śpiew na melodię o my darling clementine.
- o bożeno, o bożeno, o bożeeeno...
i moment otrzeźwienia:
- a co to bożena?
piątek, 3 maja 2013
ranny naleśnik
eM je śniadanko przed pójściem/zawozem do szkoły:
- dziwnie smakuje...cukier jest normalny, ale naleśnik - paranormalny.
a potem:
- co to był za kotlet, co mi dałaś do szkoły?
-świnia.
- nie żartuj!
- serio.
- nie dawaj mi nigdy więcej
świni,
dzika,
bawoła
ani barana.
okej.
- dziwnie smakuje...cukier jest normalny, ale naleśnik - paranormalny.
a potem:
- co to był za kotlet, co mi dałaś do szkoły?
-świnia.
- nie żartuj!
- serio.
- nie dawaj mi nigdy więcej
świni,
dzika,
bawoła
ani barana.
okej.
czwartek, 2 maja 2013
k k k cd.
- miki, nie możesz grać w gry, w których jest przemoc.
- to nie jest przemoc, mamo.
- nie?
- nie. przemoc jest wtedy, kiedy sie torturuje. a ja od razu zabijam.
- to nie jest przemoc, mamo.
- nie?
- nie. przemoc jest wtedy, kiedy sie torturuje. a ja od razu zabijam.
środa, 1 maja 2013
wtorek, 12 lutego 2013
.com
- a ja na balu chcę być KOMBOJEM - deklaruje Mikołajec.
- kowbojem - naprostowuje Em - to od angielskiego cow, czyli krowa. Pisze się C O W.
- kombojem. pisze się kropka kom.
- kowbojem - naprostowuje Em - to od angielskiego cow, czyli krowa. Pisze się C O W.
- kombojem. pisze się kropka kom.
czwartek, 7 lutego 2013
motek
składam, składam, składam statek pirackozombiasty firmy cobi.
a on się rozkłada, rozkłada, rozkłada...w robótkach ręcznych jestem mistrzem zen, małym chińczykiem przy fabrycznej taśmie, anemiczną miss precyzji, ale tym razem się poddaję.
-grrr...znowu odpadły armaty, czy oni to w ogóle próbowali złożyć w tej fabryce? Bluzg, dno pękło...
-mamo, nie denerwuj się.
-jak tu się nie denerwować...
-musisz zajrzeć do swojego serduszka.
-i?
-i tam znajdziesz różne napisy, przeczytaj je, to się dowiesz.
to mój synek rozlany miękko na poduszkach i obserwujący z dystansu kłębek, w który się zwinęłam.
no i zaczynam rozwijanie.
a on się rozkłada, rozkłada, rozkłada...w robótkach ręcznych jestem mistrzem zen, małym chińczykiem przy fabrycznej taśmie, anemiczną miss precyzji, ale tym razem się poddaję.
-grrr...znowu odpadły armaty, czy oni to w ogóle próbowali złożyć w tej fabryce? Bluzg, dno pękło...
-mamo, nie denerwuj się.
-jak tu się nie denerwować...
-musisz zajrzeć do swojego serduszka.
-i?
-i tam znajdziesz różne napisy, przeczytaj je, to się dowiesz.
to mój synek rozlany miękko na poduszkach i obserwujący z dystansu kłębek, w który się zwinęłam.
no i zaczynam rozwijanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)